Na ogół smutków mamy w bród,
Lecz prawie co dzień zdarza się cud:
Coś śmiesznego, coś takiego,
O czym długo opowiada potem lud.

Wciąż nie śpi ktoś, by spać mógł ktoś.
W bezsenną noc obmyśla nam coś,
Coś śmiesznego, coś takiego,
Że się brzuchy nawet głuchym będą trząść.

Znasz li ten kraj, znasz li ten ląd,
Gdzie pięknie tak powstaje żart,
Dojrzewa żart, urasta w błąd.
Nie pytaj mnie, czy uda się normalnie żyć,
Wiem, że jeszcze śmieszniej może być.

Jest na to czas, jest wiara w nas,
Że jeszcze nam się zdarzy nie raz,
Coś śmiesznego, coś takiego,
Na co nie wpadł Harold Lloyd ni bracia Marx.

[…]

Więc bawi nas to póki co,
Lecz kiedyś może rozlec się krzyk,
Gdy się zdarzy coś takiego,
Że ze śmiechu nie pozbiera się już nikt.
Coś śmiesznego, coś takiego,
Że ze śmiechu nie pozbiera się już nikt.

Ta piosenka, pozornie tylko o poszukiwaniu radości w smutnym świecie, zawiera dwa odniesienia do tekstów literatury klasycznej, które to teksty wkomponowuje w nowe konteksty, ma też odwołania do klasycznych komików przedwojennego kina amerykańskiego.

Rozszyfrujmy wszystkie te tropy, bo bez tego trudno  ją właściwie zrozumieć.

Wciąż nie śpi ktoś, by spać mógł ktoś to z lekka zmodyfikowany cytat z polskiego tłumaczenia Szekspirowskiego Hamleta. Fragment, który zawiera te słowa,  brzmi tak:
Niech ryczy z bólu ranny łoś,
Zwierz zdrów przebiega knieje.
Ktoś nie śpi, aby spać mógł ktoś,
To są zwyczajne dzieje.  
[Hamlet, akt III, scena 2]

To dziewiętnastowieczne tłumaczenie Józefa Paszkowskiego  na dobre weszło do polszczyzny tak, że nawet późniejsi tłumacze zachowują je w takiej właśnie formie.

W piosence cytat służy do wprowadzenia treści mniej doniosłej niż w oryginale: ktoś nie śpi, gdyż obmyśla coś śmiesznego. Ale czy  na pewno chodzi tylko o to? A może jakiś ważny ktoś obmyśla rzecz taką, która doprowadzi do absurdu ( że się brzuchy nawet głuchym będą trząść)?

Podobnie jest z drugim cytatem: Znasz li ten kraj to początek wiersza Mickiewicza „Do H*** Wezwanie do Neapolu”, który to z kolei wiersz jest parafrazą (Mickiewicz nazwał to „naśladowaniem”) wiersza Goethego „Kennst du das Land”. U Mickiewicza wygląda to tak:

Znaszli ten kraj,

Gdzie cytryna dojrzewa,

Pomarańcz blask

Majowe złoci drzewa?

[…]

Znaszli ten kraj

Ach, tam, o moja miła!

Tam był mi raj,

 Pókiś ty ze mną była! […]

Czyli wszystko było piękne i wspaniałe dzięki obecności ukochanej.

W  piosence Jacka Korczakowskiego cytat z Mickiewicza, który stał się już w XIX wieku skrzydlatymi słowami, jest sprowadzony do zapisania obrazu z pozoru prozaicznego –  miejsca powstawania żartu.

Można dodać, że ten cytat był też początkiem wierszy autorów XIX-wiecznych. Czytamy np.

Znasz-li ten kraj, gdzie kwitną
Nad grobami piołuny,
Gdzie niebo twarz błękitną
W szare kryje całuny?

To Kraszewski do spółki z Konopnicką.

A to Bełza:

Znasz-li ten kraj, o młody synu mój?
Gdzie o pół wieku już, krwawy się toczy bój?
Gdzie dzielna, święta młódź podnosi mężną dłoń,
I w coraz krwawszy cierń, męczeńską wieńczy skroń?

Trzeba przyznać, że te parafrazy są o wiele mocniejsze w wymowie.

U Mickiewicza mamy nostalgiczny żal, ale pełen spokoju, a nawet pogody. W piosence tego nastroju nie ma. Wczytanie się w jej treść ujawnia nadchodzące zagrożenie (dojrzewa żart, urasta w błąd) i gorycz beznadziei,  którą jest przesiąknięta nienormalna rzeczywistość ostatnich lat PRL-u; piosenka pochodzi z roku 1987 (Nie pytaj mnie, czy uda się normalnie żyć,  wiem, że jeszcze śmieszniej może być). A użycie cytatów literackich pozwala wprowadzić   głębszy sens pozornie humorystycznej treści, co być może miało służyć zmyleniu cenzury.

Jak się do tego mają filmowi komicy amerykańscy z okresu międzywojennego? Otóż Harold Lloyd (1893 – 1971) to komik niemalże tragiczny – zwykle nieśmiały okularnik w słomkowym kapeluszu, którego przygody wcale nie są subiektywnie (dla niego) wesołe. A bracia Marx (było ich pięciu, ale zwykle w filmach występowali w czwórkę albo w trójkę) to przejście od pogodnych wodewilów przez zwariowane komedie do komedii absurdu, w których śmiech jest często podszyty gorzką refleksją. Więc znowu nie jest to wspomnienie śmiechu czystego.

Bo przecież w piosence jest wyraźne ostrzeżenie, że:

kiedyś może rozlec się krzyk,
Gdy się zdarzy coś takiego,
Że ze śmiechu nie pozbiera się już nikt.

A to, że ze śmiechu nie pozbiera się już nikt wcale nie jest wesołe.

I oby nic takiego „śmiesznego” się nie wydarzyło.