Dawnych wspomnień czar 6 – To był świat w zupełnie starym stylu
To był świat w zupełnie starym stylu
Szukałam Ciebie długo, pogubiłam dni,
A kiedy Cię znalazłam, to nie byłeś Ty.
Wyjęłam z dna szuflady album z dawnych lat
I weszłam w świat, w nasz świat
Z seansu w starym Iluzjonie.
To był świat w zupełnie starym stylu.
To był świat zza szyb automobilu.
Śmieszny świat:
Pasjanse, potem koncert,
W świetle świec ktoś grał na klawikordzie.
Śpiewał walc w karnecie zapisany,
Ty i ja, znów w sobie zakochani.
Szalał bal aż do białego świtu.
To był świat w zupełnie starym stylu.
[…]
To był świat zza szyb automobilu.
Śmieszny świat,
Wyścigi na Dynasach,
Ty i ja, znów razem na wywczasach.
Potem film z Rudolfem Valentino,
Pierwszy raz szumiało w głowie wino.
Tyle lat przebiegłam w parę minut.
To był świat naprawdę w starym stylu…
Dzisiaj świat w zupełnie starym stylu to dla większości z nas świat z połowy dwudziestego wieku. Ale w popularnej piosence Urszuli Sipińskiej z roku 1972 chodziło o czasy o wiele dawniejsze. To był świat z seansu w starym Iluzjonie. Słowem iluzjon określano na początku XX wieku kino, salę kinową. W zapisanym tekście piosenki ten wyraz jest pisany wielką literą, a więc chodziło o jakieś konkretne kino o takiej nazwie. Nie sposób jednak ustalić o które, gdyż kinematografów (to, jak wiadomo, też stara nazwa kina) o takiej nazwie było kilka na ziemiach polskich. W tym kinie bohaterka piosenki oglądała film z Rudolfem Valentino, bożyszczem kobiet, grającym w filmach niemych, którego nagła śmierć w młodym wieku w roku 1926, była wstrząsem dla tysięcy jego wielbicielek. W tamtym świecie jeździło się automobilem, czyli samochodem. Nb. na początku XX wieku zastanawiano się na łamach prasy, czy ten nowy środek lokomocji ma się nazywać po polsku samochód czy samojazd. I chociaż logiczniejsza wydawała się ta druga nazwa (samochód – argumentowano – to każda istota, która sama chodzi), to zwyciężyła ta pierwsza [Jakoś nie brano pod uwagę dosłownego przekładu nazwy automobil – „samoruch”]. Automobilem jeździło się na wywczasy. Istotnie do drugiej wojny światowej tak się określało wypoczynek urlopowy. Jeszcze w latach 70. XX wieku spotkałem się z oburzeniem kilku radiosłuchaczy, stwierdzających, że forma wczasy to powojenny wymysł komunistów, bo zawsze jeździło się na wywczasy. Jednakże wyraz wczasy występuje w polszczyźnie już od XVIII wieku, a od XVI wieku wczas (w liczbie pojedynczej) to ‘wygoda, spokój, wypoczynek’ [to od wyrażenia w czas ‘w (odpowiedni) czas’; podaję za „Słownikiem etymologicznym języka polskiego” Wiesława Borysia]. No więc z tymi komunistami wymyślającymi słowo wczasy to chyba jednak przesada; najwyżej nadali mu nowy odcień znaczeniowy – ‘zorganizowany wypoczynek ludzi pracy’, upowszechniony w nazwie instytucji: Fundusz Wczasów Pracowniczych (istnieje do dziś!).
To nie koniec słów być może niezrozumiałych, oddających w tej piosence realia czasów dawno minionych. Bo kiedy wspomina się karnety i klawikord, to cofa się chyba jeszcze dalej w czasie. Klawikord jako instrument muzyczny to poprzednik klawesynu i fortepianu, używany powszechnie do końca XVIII wieku. Oczywiście ktoś mógł grać na nim i później, ale chyba już nie w okresie międzywojennym, zwłaszcza że w piosence wspomina się o grze przy świecach i o walcu zapisanym w karnecie. A karnety – zeszyciki, często ozdobne, do zapisywania w nich przez damy kolejnych tańców i partnerów do nich na balach – były szczególnie popularne w drugiej połowie XIX wieku.
Do końca tegoż wieku, ale może i do lat dwudziestych XX wieku, odnosi się też informacja o wyścigach na Dynasach. Tak nazywano potocznie tor (ziemny, potem betonowy) położony pod skarpą wiślaną w Warszawie między ulicami Oboźną i Tamką, na którym od roku 1892 odbywały się wyścigi kolarskie (obok znajdowała się siedziba Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów, do którego tor na Dynasach należał). I to zapewne te wyścigi są wspomniane w piosence.
Jak więc widać, w jednej niedługiej piosence autor tekstu, Janusz Kondratowicz, potrafił zamieścić liczne informacje o świecie w zupełnie starym stylu, świecie sprzed stu lat.
Leave a comment