Dawnych wspomnień czar 14 – Za trzydzieści parę lat
Bardzo wszyscy lubimy
aż do późnej starości
snuć radosne marzenia
o świetlanej przyszłości:
Za trzydzieści parę lat,
jak dobrze pójdzie,
piękny będzie stary świat,
wspaniali ludzie,
pełny dobrobyt,
nastrój świąteczny,
nasze pomniki staną w krąg
będzie przecież nowy rok –
rok dwutysięczny.
Pani patrzy tak dziwnie,
pewnie pani nie wierzy
w takie mrzonki naiwne,
pani nikt nie nabierze.
Za trzydzieści parę lat,
jak dobrze pójdzie,
pozostanie ciemny ślad
na białym murze,
cisza nieznana,
spokój odwieczny,
kilka bakterii w głębi mórz,
nie obliczy nikt, że już
rok dwutysięczny.
Skąd ten obraz ponury
przyszedł do mnie, wesołka,
bardziej z literatury
niż z piosenki skowronka.
Za trzydzieści parę lat,
jak dobrze pójdzie,
w kiosku “Ruchu” kupię “Świat”,
“Forum” nie będzie,
podgrzeję ziółka, zapalę sporta
i do snu wnukom powiem baśń
o cudownych, pięknych dniach
lat sześćdziesiątych,
o cudownych, pięknych dniach
lat sześćdziesiątych.
Tę piosenkę opisującą przyszłość zaśpiewał Jan Pietrzak na VI festiwalu polskiej piosenki w Opolu w czerwcu 1968 roku. Jak widać, przedstawił w niej swoje wizje tego, co będzie „za trzydzieści parę lat”, czyli w magicznym roku dwutysięcznym. Dziś, kiedy jesteśmy „dwadzieścia parę lat” po owym roku i prawie sześćdziesiąt lat po przewidywaniach satyryka dotyczących przyszłości, możemy nie tylko sprawdzić, czy się one spełniły, ale także wyjaśnić, do czego odnoszą się pewne sformułowania zawarte w piosence.
Śpiewa się w niej więc o marzeniach każdego z nas o świetlanej przyszłości. Jest to frazeologizm używany wówczas dość często w publicystyce propagandowej. Odnotowują go dopiero słowniki z końca XX wieku w haśle świetlany:
świetlany […] 2. ‘taki, który nie ma skazy; stanowiący ideał, idealny’. Świetlana postać. Świetlana przyszłość (Współczesny słownik języka polskiego)
świetlany ‘niezwykle piękny, szlachetny, idealny, bez skazy, będący przedmiotem marzeń, ideałem i wzorem do . Świetlana postać. Świetlana wizja przyszłości (Uniwersalny słownik języka polskiego)
świetlana przyszłość, świetlana postać, świetlane sny itp. są niezwykle piękne i mogą być przedmiotem marzeń lub wzorem do naśladowania (Inny słownik języka polskiego)
W satyrycznej piosence odczuwa się wyraźny dystans autora do tego sformułowania, będącego wyrazem mrzonek, zresztą chyba nie tylko w socjalizmie.
Trzy warianty tego, co będzie w roku dwutysięcznym, przedstawia Pietrzak, zaczynając właśnie od nadziei, że ta mrzonka się spełni. I wszystko będzie piękne, wspaniałe i zapanuje pełny dobrobyt. To ostatnie było zapewne głównym marzeniem w siermiężnych czasach późnego Gomułki. A przeniesiona w przyszłość pomnikomania tamtych lat jest subtelnie wyśmiana.
Drugi wariant przyszłości jest superpesymistyczny i odwołuje się do panującego wtedy lęku przed wojną atomową. To po niej ma na Ziemi pozostać po ludziach tylko ciemny ślad na białym murze (to reminiscencja tego, że po wybuchu jądrowym człowiek wyparuje), a życie niemal zamrze. Jak pamiętam, w latach 50. 60. XX wieku straszono nas taką wizją wojny, którą miały wywołać oczywiście mocarstwa kapitalistyczne. Trudno ocenić, czy Pietrzak przyłącza się tu do tego straszenia, czy też ironizuje, przytaczając ten wariant przyszłości. Ale raczej to pierwsze.
W trzecim wariancie, jak się wydaje traktowanym przez piosenkarza jako najbardziej prawdopodobny, w PRL-u niewiele się zmieni. Będą wychodziły te same czasopisma, palić się będzie te same podłe papierosy… A właściwie to będzie chyba gorzej, skoro lata sześćdziesiąte będzie się wspominać jako cudowne i piękne, a nawet baśniowe. I ocenia tak rzeczywistość w roku 1968, w czerwcu, a więc parę miesięcy po Marcu i represjach antyinteligenckich. Tu już ironia piosenkarza jest wyraźna.
Przypomnijmy jeszcze (a może wyjaśnijmy) co to były za czasopisma „Świat” i „Forum”. Pierwsze z nich to tygodnik ilustrowany wychodzący od roku 1951 w dość dużym formacie, z wyraźnymi czarno-białymi fotografiami. Zajmował się różnorodną tematyką społeczną, polityczną, kulturalną i ekonomiczną. Publikowali tu znani (i dobrzy) dziennikarze, publicyści i pisarze. Tu na przykład zamieściła opowiadanie „Na wsi wesele” Maria Dąbrowska. Pismo miało charakter inteligencki i widocznie było zbyt intelektualne, bo w roku 1969 na fali czystek pomarcowych zostało zlikwidowane. Tak więc wbrew prognozom Pietrzaka nie mogłoby być czytane w roku 2000. Taka sytuacja mogła natomiast się zdarzyć czytelnikom „Forum”, bo pismo to wychodziło aż do roku 2023. W tym tygodniku (nowości w roku 1968, bo zaczął wychodzić w roku 1965) zamieszczano przedruki artykułów z pism zagranicznych, głównie zachodnich, w polskich tłumaczeniach. Oczywiście były tam tylko te artykuły, które nie były groźne dla ustroju socjalistycznego, ale zawsze było to okno na świat kultury, nauki i społeczeństw zachodnich. Nic więc dziwnego, że było ono chętnie kupowane i Pietrzak realistyczne zauważał, iż „Forum” nie będzie w kiosku Ruchu. Bo często było sprzedawane spod lady, znajomym, albo odkładane w teczkach dla stałych klientów [o tym, czym był kiosk Ruchu pisałem już w felietonie o piosence „Tylko wróć”: Można powiedzieć kultowy obiekt czasów PRL-u. W tym wolno stojącym niewielkim kiosku należącym do „Państwowego Przedsiębiorstwa Kolportażu RUCH” sprzedawano przez okienko gazety, papierosy, drobne gadżety.].
I wreszcie: zapalę sporta, czyli papierosa marki „Sport”. To był najtańszy, najgorszy papieros bez filtra, sprzedawany w paczkach papierowych, wydzielający śmierdzący dym. I ta wyjątkowo niefortunna nazwa! Potem zmieniono ją na „Popularne”, ale ich jakości to nie podniosło…
No i jak wyglądają dziś te przepowiednie Jana Pietrzaka? Jak to było w roku 2000? Ani tak ani siak, ani owak. Potoczyło się wszystko zupełnie inaczej. I właściwie to dobrze, że żadna z wizji satyryka się nie spełniła. I chyba dalej się nie spełnia.
A co będzie „za trzydzieści parę lat” od dziś? Ano, zobaczymy.
(Jak dobrze pójdzie).
Leave a comment