Gdzie się podziały tamte prywatki niezapomniane.
Elvis, Sedaca, Speedy Gonzales albo Diana.
Pod paltem wino, a w ręku kwiaty, wieczór, Bambino i Ty,
Same przeboje Czerwonych Gitar, tak bardzo chciało się żyć.

Gdzie się podziały tamte prywatki,
Gdzie te dziewczyny, gdzie tamten świat,
Gdzie się podziały tamte wspomnienia,
Tamtych szalonych wspaniałych lat.
[…]
Rodzina w kinie na drugim seansie już z nudów ziewa,
Tutaj Paul Anka, Stonesi, Beatlesi, Cliff Richard śpiewa.
Tuż przed maturą kwitły kasztany, żyło się tak jak we śnie.
Gdzie te prywatki niezapomniane, czy jeszcze pamiętasz mnie […]

Dla osób po sześćdziesiątce (a może nawet po pięćdziesiątce) ta piosenka jest całkowicie zrozumiała, a wszystkie odwołania do piosenkarzy i piosenek są jasne. Ale młodsi słuchacze nostalgicznego wspomnienia Wojciecha Gąssowskiego, nagranego ponad 35 lat temu, mogą nie wszystkich i nie wszystko kojarzyć.

Niezapomniani są – jak te prywatki – na pewno Beatlesi i Stonesi (raczej bym pisał: Bitelsi i Stonsi, ale zostawmy ortografię z tekstu piosenki), a także nasze Czerwone Gitary. I oczywiście Elvis, czyli król rock and rolla Elvis Presley. Trochę mniej znany może już dziś być Paul Anka – piosenkarz kanadyjski, żyjący do dziś, bardzo popularny w Polsce w latach 60. , zwłaszcza z piosenki  „Diana” (czytaliśmy ten tytuł zawsze z angielska, czyli „dajana”), wymienionej w tym tekście,  o nieszczęśliwej miłości chłopaka do starszej od niego dziewczyny. Zresztą chyba zbędne jest to wyjaśnienie, bo „Diana” jest z pewnością evergreenem.

Młodsze pokolenie może już nie wiedzieć, kto to jest  Neil Sedaca, bo od wydania jego najpopularniejszych piosenek Oh, Carol! i One-way ticket minęło już niemal 70 lat (tak, tak!, to piosenki z roku 1959). Być może mówi coś jeszcze nazwisko Cliffa Richarda, niegdyś bożyszcza dziewcząt, śpiewającego też z szalenie popularnym zespołem The Shadows, czyli po naszemu z „Szadołsami”, i występującego w filmach muzycznych w latach 60. XX wieku.

Wymieniony w tekście Speedy Gonzales to popularna piosenka, którą śpiewał Pat Boone (też amerykański piosenkarz i aktor) na początku lat 60. ,a  która jest apelem niejakiej Rosity, by jej mąż (właśnie Szybki Gonzales) nie włóczył się po meksykańskim miasteczku, tylko wrócił do domu (słynne: „You better come home, Speedy Gonzales”). Popularność tej piosenki sprawiła, że speedy Gonzales  stało się humorystycznym określeniem chłopaka szybciej działającego niż myślącego.

Pod paltem wino. Istnieje uzasadnione przypuszczenie, że tym winem w owym czasie było tak zwane wino marki wino albo wino patykiem pisane, albo jabcok,  czyli alpaga, czyli  bełt. Wszystko to były potoczne nazwy taniego wina owocowego (zwykle z jabłek), niezbyt smacznego, ale powszechnie dostępnego. Ciekawe, czy któraś z tych nazw jest dziś używana.

A cóż to jest Bambino? To nazwa marki popularnego w tamtym czasie gramofonu, czy też, jak się wtedy mówiło adapteru. Adapter „Bambino” składał się z dwóch części. W dolnej mieścił się sam gramofon, w górnej, połączoną kabelkiem z dolną, był monofoniczny głośnik. „W stanie spoczynku”  część górna przykrywała tę dolną. Kiedy się z gramofonu chciało korzystać, górną część ustawiało się pionowo obok dolnej i po podłączeniu całości do prądu można było odtwarzać nie tylko winylowe płyty, ale także charakterystyczne dla tego okresu pocztówki dźwiękowe z nagranymi pojedynczymi przebojami. To był chyba polski wynalazek. Na nieco grubszych niż normalne pocztówkach, pokrytych cienką warstwą sztucznego tworzywa, w którym wytłaczano rowek, wgrywane były piosenki. Po jednej, rzadko po dwie na pocztówce.  Jakość odtwarzania była marna, ale w zasadzie grają do dziś, jeśli tylko ktoś ma odpowiedni sprzęt , choćby „Bambino” z tamtych lat.  Przez to, że prywatni producenci szybko nagrywali popularne przeboje, zagraniczne i polskie, pocztówki dobrze się sprzedawały. A na pocztówkach były albo widoki z jakichś polskich miast (np. ratusza w Poznaniu), albo kwiaty, ptaszki czy inne zwierzątka oddane w nieco wyblakłych kolorach.

Zaś pytanie, skierowane do młodych słuchaczy muzyki – Czy jeszcze pamiętasz mnie, postawione w tej piosence za  Czesławem Niemenem (jego przebój to:  „Czy mnie jeszcze pamiętasz?”), jest chyba wciąż aktualne.

PS. Nie muszę chyba tłumaczyć, co to były prywatki, nieprawdaż?